Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płatki owsiane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płatki owsiane. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 listopada 2012

zasiali górale owies

Zasiali, hej! I ugotowali. Zebrali też jabłka z sadu i upiekli je z cynamonem i rodzynkami zajadając się ciepłymi dnia poprzedniego. Chłodne zjedli następnego dnia na śniadanie - z tym samym owsem, co go zasiali. Ale to było dobre. I żadnego znaczenia nie ma jak wyglądało - choć moim zdaniem, jak na jesień i te zgniłe liście wokół prezentuje się przednio.

Celem UPIECZENIA słodyczy dowolną ilość owoców:
  • myjemy
  • kroimy w poprzek na pół (czyli poziomo)
  • wydrążamy gniazda nasienne z góry i z dołu
  • w dołeczek wsypujemy rodzynki
  • posypujemy cynamonem
  • składamy połóweczki (czyli na dolną część nakładamy górną, z ogonkiem)
  • pieczemy nie dłużej niż 30min. w piekarniku o temperaturze ok. 200C - choć moim zdaniem może być mniej gorący
  • jemy jak górale dnia pierwszego
A potem górale meet big apple i niektórych z Big Big Apple. Pick up yo breakfast.


czwartek, 1 listopada 2012

o mój rozmarynie, cho na kotlety..!

Kotletów na talerzu nie było od wieków, a dobry kotlet nie jest zły. Byle nie sojowy twardziel.

Na dobry początek listopada serwujemy kotleciki pieczarkowo - owsiane z rozmarynem.
Cieknie ślina i opada szczęka. Satysfakcja gwarantowana, Państwo są zadowoleni.

Kluczem do sukcesu jest:
  • wolne pół godziny
  • szlanka płatków owsianych (najlepiej nie błyskawicznych, bardziej się kleją)
  • ok. 10 pieczarek
  • 1 mała cebula
  • gałązka świeżego rozmarynu, posiekana 
  • sól i świeżo mielony pieprz
Owsiankę gotujemy na kleik - w niezbyt dużej ilości wody (w moim wydaniu proporcje oscylują wokół 1:1). Zabieramy z ognia - niech wystygnie.

Pieczarki płuczemy, co by piasek w zębach nie zgrzytał zbyt mocno. Ścieramy na tarce o grubych oczkach. Cebulencję kroimy w drobniutką kosteczkę, staramy się nie płakać, więc kroimy raczej szybko. Taki miksik wrzucamy na rozgrzany olej/oliwę i po doprawieniu solą i pieprzem smażymy tak długo, aż cała woda wyparuje. Pod koniec dodajemy posiekany rozmaryn. Rozpływamy się w zapachu.

Na finiszu część warzywną czule mieszamy z częścią owsianą. Powoli i dokładnie, wszystkie składniki powinny wzajemnie się uzupełniać i przenikać. Dopiero po długim mieszaniu formujemy małe (lub trochę większe) kotleciki. W przypadku małych, oprócz wymiarów, małe jest również ryzyko rozpadu podczas smażenia. Tu potrzebna jest delikatność - nie targamy kotletów niepotrzebnie po patelni, przysmażają się dość szybko, więc wystarczy jedno przełożenie - et voila!

Wanna throw my hands up in the sky!